Niewiele już przed nami wakacyjnych dni. Jedni już są w pracy, inni właśnie wracają z urlopów i pytają „jak żyć?”…

depresja pourlopowa

Ciężkie to życie po urlopie, kiedy na upragnione wakacje czeka się miesiącami, a wypoczynek trwa zazwyczaj dwa tygodnie. Powrót do obowiązków bywa nieprzyjemny. Tak zwana depresja pourlopowa to wbrew pozorom dość częsta przypadłość. Spada motywacja do pracy, nie trudno o pogorszony nastrój i ogólne zniechęcenie, to klasyczny szok adaptacyjny, który jednak każdy przezwycięża raczej samodzielnie. Nie zdarzył mi się jeszcze pacjent, dla którego powrót do pracy po urlopie byłby nie do pokonania bez pomocy psychologa. Tym bardziej że dziś tendencja jest odwrotna. Ludzie boją się własnych urlopów. Na co dzień pracują na najwyższych obrotach, są młodzi, ambitni, wykształceni i… nie radzą sobie z czasem wolnym.

W czym tkwi problem? I jak mu zaradzić?

Osoby, które zazwyczaj ścigają się z czasem, mają problem z sytuacją urlopową, z leniuchowaniem, z wyłączeniem komórki służbowej. Pracoholik nie umie i zazwyczaj nie chce korzystać z dni wolnych, urlop to dla niego strata czasu. Jest nadmiernie zaangażowany w pracę, żeby na kilkanaście dni zupełnie się od niej oderwać. Praca staje się rodzajem wewnętrznej presji, przesłania wszystkie inne sfery życia – życie rodzinne, towarzyskie, wszelkie przyjemności. Wtedy najważniejsza jest pomoc rodziny. Jeśli rodzina nie reaguje na pracoholizm jednego z jej członków, tym samym wzmacnia jego pogrążanie się w pracy. Bardzo często praca staje się sposobem na zapełnienie pustki i niepowodzenia w życiu osobistym. Urlop przypomina, że w życiu powinno mieć się coś poza pracą.

 

 

 

Cały wywiad można znaleźć tutaj:

http://siemianowiceslaskie.naszemiasto.pl/artykul/karolina-kapias-depresja-pourlopowa-to-czesta-przypadlosc,2391079,art,t,id,tm.html

Karolina Kapias
psychoterapeuta
Ośrodek Psychoterapii STREFA ROZWOJU